Fasolka po Bretońsku, obiad Jednogarnkowe – przepis
Fasolka po bretońsku to u mnie nie jest danie „na pokaz”. To jest garnek, który się robi, bo ma nakarmić ludzi. I ma być smacznie, gęsto, aromatycznie, z wędzonką, z cebulą i z tym momentem, kiedy ktoś wchodzi do kuchni i mówi: o, fasolka….
Robię ją z dużej, jasnej fasoli Jaś. Czasem mam świeżą, czasem suchą, ale zasada jest jedna: bez pośpiechu. Fasola – ważne przeliczenie (żeby było jasno) 1 kg świeżej fasoli Jaś (ugotowanej) to jest mniej więcej ok. 40–45 dag fasoli suchej. Czyli: jeśli masz suchą – namocz ją dzień wcześniej, po namoczeniu i ugotowaniu będziesz mieć właśnie ten 1 kg „świeżej”, miękkiej fasoli do fasolki. To ważne, bo tu najczęściej ludzie się mylą.
Składniki:
- duży garnek
- 1 kg świeżej fasoli Jaś (albo ok. 40–45 dag suchej, namoczonej dzień wcześniej)
- 1 kość wędzona
- skrawki z wędlin lub dobra kiełbasa (ile masz, ale nie symbolicznie)
- 2 duże cebule
- 1 słoiczek koncentratu pomidorowego (ok. 200 g)
- 3–4 ziarna ziela angielskie
- 2 liście laurowe
- sól i czarny pieprz
- ostra papryczka lub papryka ostra w proszku
- majeranek (dużo)
- lubczyk, pietruszka natka świeża lub suszona
- woda
- mąka + zimna woda do zagęszczenia
Namoczoną fasolę gotuję w świeżej wodzie razem z kością wędzoną, zielem angielskim i liściem laurowym. Na tym etapie nie solę. Niech fasola zmięknie spokojnie. W międzyczasie na patelni smażę cebulę na złoto. Dorzucam wędliny albo kiełbasę. Ma się lekko przyrumienić, bo zapach robi tu połowę roboty. Na koniec daję cały słoiczek koncentratu i chwilę podsmażam, żeby nie był surowy.
Gdy fasola jest miękka: wyjmuję kość, obieram mięso, wrzucam je z powrotem do garnka, dokładam cebulę z wędliną. Teraz doprawiam: sól, pieprz, ostra papryka, majeranek rozcierany w dłoniach, trochę lubczyku. Gotuję jeszcze chwilę, aż wszystko się „dogada”. Na koniec zagęszczam mąką rozmieszaną w zimnej wodzie. Powoli, mieszając. Ma być gęsto, ale nie beton. Posypuję pietruszką. I już.
Mały trik z kuchni, nie z internetu. Jeśli wiesz, że fasolka będzie jedzona następnego dnia: nie zagęszczaj jej od razu. Zrób to dopiero przy podgrzewaniu. Smak jest wtedy głębszy, a fasolka jeszcze lepsza.
A Ty wolisz fasolkę bardziej ostrą czy raczej taką spokojną, „na dokładkę”? Ja się przyznam wolę z charakterem.

