Idzie jesień…

Obraz wygenerowany przy użyciu Al

Kiedyś nie lubiłam jesieni. Wydawała mi się szara, chłodna i trochę smutna. Najchętniej przeskoczyłabym od razu z lata do wiosny. 😄

A dzisiaj? Dzisiaj wystarczy, że zobaczę pierwszy złoty liść i już się zachwycam. Bo jesienne liście potrafią zrobić człowiekowi małe zamieszanie w głowie. Zielone nagle stają się żółte, złote, pomarańczowe, rude, czerwone, a czasem mają tyle odcieni naraz, że trudno zdecydować, który jest najpiękniejszy.

A kiedy wejdzie się do lasu, zaczyna się prawdziwe przedstawienie. Drzewa wyglądają, jakby ktoś rozlał między nimi złoto, miedź i rdzę. Słońce prześlizguje się przez kolorowe korony, liście szeleszczą pod stopami, a człowiek idzie przed siebie i co chwilę myśli: „Jeszcze tylko jedno zdjęcie…” 😂

W parku też można przepaść na dłuższą chwilę. Zwykła ławka pod drzewem, ścieżka zasypana liśćmi, trochę słońca i te wszystkie kolory wokół. Niby nic wielkiego, a człowiek wraca do domu z głową pełną obrazów.

I są jeszcze jesienne zapachy. Zapach mokrych liści po deszczu. Wilgotnej ziemi, lasu, czasem dymu unoszącego się gdzieś z komina. Dojrzałych jabłek, śliwek i dyni. A potem zapach cynamonu, wanilii i ciasta dochodzący z kuchni.

Bo nawet deszcz zaczęłam lubić. Kiedy pada, dom robi się jakiś bardziej przytulny. Można zapalić lampkę, zrobić herbatę, przykryć się kocem i wrzucić do piekarnika ciasto. I wtedy dzieje się magia. Za oknem krople stukają o szybę, a w domu pachnie pieczonymi jabłkami, cynamonem i masłem. Człowiek przechodzi obok piekarnika po raz trzeci, niby przypadkiem, żeby sprawdzić, czy ciasto już gotowe. 😂

I nagle ten deszcz, którego kiedyś tak nie lubiłam, okazuje się całkiem dobrym pretekstem, żeby zostać w domu.

Do tego dynie, fioletowe śliwki, czerwone jabłka i cały ten jesienny teatr kolorów.Natura najwyraźniej jesienią postanowiła się trochę popisać. I trzeba przyznać, że robi to pięknie. 🎃

I jeszcze kot. 🐈 Jesienią natura przypomina sobie, że potrafi być hojna aż do przesady. Kot zaczyna obrastać sierścią, jakby szykował się na zimę stulecia, a my znajdujemy ją absolutnie wszędzie: na kanapie, ubraniu, kocu, a czasem nawet w herbacie. 😂 I trudno się na niego gniewać, bo przecież on też ma swój jesienny rytuał. Więcej futra, więcej spania i koniecznie miejsce blisko ciepła. Natura naprawdę ma swoje pomysły na przygotowanie do jesieni.

Kiedyś patrzyłam na jesień jak na koniec lata. Dzisiaj widzę w niej kolejny powód do zachwytu.

Może człowiek z czasem zaczyna zauważać piękno tam, gdzie wcześniej go nie szukał? A może jesień po prostu w końcu mnie przekupiła… liśćmi, dynią, śliwkami, zapachem ciasta i deszczem za oknem. 😉

A Wy? Lubicie jesień i jej wszystkie kolory, zapachy i deszczowe dni, czy jeszcze próbujecie zatrzymać lato? 🍂

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *