List od Róży znad Bałtyku

Droga Ewo,

piszę do Ciebie z Karwi.

Tak, tej Karwi.

Tej z szeroką plażą, goframi, rybką i ludźmi, którzy od pierwszego dnia urlopu zachowują się tak, jakby mieszkali tu od pokoleń.

Siedzę właśnie przy kawie i obserwuję świat.

To moje ulubione zajęcie zaraz po układaniu róż.

Dzisiaj rano widziałam pana, który przez dziesięć minut walczył z parawanem.

Parawan wygrał.

Potem spotkałam kobietę, która powiedziała do męża:

– Mówiłam, żebyś zabrał sweter.

Na co on odpowiedział:

– Ale jest lato.

A ona:

– I właśnie dlatego jest mi zimno.

Nie wiem, jak długo są małżeństwem, ale wyglądali na szczęśliwych.

Morze ma w sobie coś niezwykłego. Przyjeżdżają tu ludzie z całej Polski. Jedni szukają ciszy. Drudzy szukają przygód. A większość szuka miejsca parkingowego.

Powiem Ci jednak coś.

Mam wrażenie, że wielu ludzi przyjeżdża tu po coś, czego nawet nie potrafi nazwać.

Po oddech.

Po spokój.

Po chwilę dla siebie.

Po przypomnienie sobie, że życie to nie tylko rachunki, obowiązki i wieczne „muszę”.

Wczoraj siedziałam na plaży i patrzyłam na morze.

I pomyślałam o Tobie. Wiem, że lubisz Bałtyk.

Wiem też, że czasem martwisz się bardziej, niż trzeba. Dlatego mam dla Ciebie wakacyjne zadanie.

Kiedy następnym razem usiądziesz nad morzem, przez pięć minut nie rozwiązuj żadnego problemu.

Ani swojego.

Ani męża.

Ani dzieci.

Ani sąsiadki.

Ani świata.

Pięć minut.

Dasz radę? Ja próbowałam i wytrzymałam dwie.

Potem zaczęłam się zastanawiać, czy mewy są szczęśliwe. Swoją drogą, mewy mają o sobie bardzo wysokie mniemanie. Jedna dziś próbowała ukraść komuś frytki. Patrzyła przy tym tak pewnie, jakby miała akt własności plaży.

Morze nauczyło mnie jeszcze jednej rzeczy.

Fale nie wracają po to, co już odpłynęło.

A ludzie?

Ludzie potrafią wracać myślami do jednej rozmowy sprzed dziesięciu lat.

I jeszcze regularnie się nią denerwować.

Dziwne stworzenia z nas.

Za chwilę idę na spacer. Może znajdę muszelkę. Może zachód słońca. A może kolejny temat do opowieści.

Bo życie, Ewo, jest trochę jak Bałtyk. Czasem spokojne. Czasem wzburzone.

Ale najładniejsze chwile przychodzą wtedy, kiedy przestajemy je poganiać.

Ściskam Cię serdecznie.

Róża

P.S. Jeśli spotkasz człowieka, który umie bez problemu rozłożyć parawan za pierwszym razem, zachowaj ostrożność. To prawdopodobnie czarodziej.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *