Życie to jedna wielka poczekalnia
,,Czekając na szczęście, można przegapić życie”
Kilka lat temu siedziałam w poczekalni u lekarza.
Nic niezwykłego. Kilka osób. Telefony w dłoniach. Ktoś patrzył w podłogę. Ktoś zerkał na zegarek. Ktoś westchnął zniecierpliwiony.
I wtedy usłyszałam, jak młoda dziewczyna powiedziała: „Życie to jedna wielka poczekalnia.”
Uśmiechnęłam się pod nosem. Bo im dłużej o tym myślałam, tym bardziej wydawało mi się, że miała rację. Tylko nie chodziło o lekarza. Chodziło o nas. Bo czy nie jest tak, że całe życie na coś czekamy?
Na weekend.
Na urlop.
Na wypłatę.
Na święta.
Na emeryturę.
Na telefon.
Na miłość.
Na lepsze czasy.
Na moment, kiedy wreszcie wszystko się ułoży.
I tak mija tydzień, miesiąc, rok. Czasem całe życie. A kiedy wreszcie docieramy do miejsca, na które tak długo czekaliśmy, okazuje się, że już wypatrujemy następnego. Jakby szczęście mieszkało zawsze gdzieś dalej. Za kolejnym zakrętem. Za następnym piątkiem. Za kolejną wiosną.
Tymczasem życie jest sprytniejsze. Ono nie czeka na końcu drogi. Ono siedzi obok nas w poczekalni. Ukryte w zwyczajnych chwilach.
W kubku kawy wypitym w spokoju.
W śpiewie ptaków za oknem.
W róży, która właśnie rozwinęła pierwszy płatek.
W rozmowie z kimś bliskim.
W kawałku ciasta jedzonym bez pośpiechu.
W promieniu słońca wpadającym przez szybę.
Im jestem starsza, tym częściej myślę, że największym złodziejem szczęścia nie są problemy. Jest nim przekonanie, że prawdziwe życie zacznie się później.
Kiedy schudnę.
Kiedy wyzdrowieję.
Kiedy zarobię więcej.
Kiedy dzieci dorosną.
Kiedy nadejdzie odpowiedni moment.
A jeśli ten odpowiedni moment właśnie trwa? Jeśli życie nie siedzi za drzwiami gabinetu i nie czeka, aż wywołają nasze nazwisko? Jeśli ono już od dawna siedzi obok nas, uśmiecha się i mówi: „Przestań patrzeć na zegarek. Rozejrzyj się.” Bo może największym błędem nie jest czekanie. Może największym błędem jest zapomnienie, że nawet w poczekalni można żyć.
A Ty? Na co czekasz od tak dawna, że być może nie zauważyłaś, iż życie dzieje się właśnie teraz?

