Gołąbki – przepis

file 00000000db9c72468b4a7d29d0b3ab77

Gołąbki po mojemu.

To jedno z tych dań, które uwielbiam ale wiem, że większość odpuści robotę ich bo zbyt długa, zbyt, zbyt…. Spokojnie damy radę będzie domowo, z zapachem z piekarnika.

Gołąbki to u mnie nie jest danie na szybko. Czasem robię je na dwa dni, czasem w jeden, ale zawsze bez nerwów. Najbardziej lubię ten moment, kiedy już są w piekarniku i cały dom pachnie – jeszcze nie jem, a już wiem, że będzie dobrze.

Składniki – na ok. 1 kg mięsa mniej więcej, po domowemu:

  • 1 kg mięsa mielonego (u mnie wieprzowe surowe)
  • 2 kapusty
  • ok. 60 g ryżu (ryżu ma być więcej, żeby farsz nie był suchy)
  • ok. 40 g kaszy (jęczmienna gruba)
  • garść suszonych grzybów leśnych i woda z gotowania grzybów
  • 2–3 cebule
  • 3–4 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz czarny
  • olej do smażenia

To są ilości orientacyjne, nie apteka. Farsz ma być wilgotny i miękki, nie zbity.

Jak ja to robię: w kapuście wykrawam głąba- ile dam radę, obgotowuję , zdejmuję liście i odkładam. Ryż i kaszę gotuję osobno, tylko do półmiękkości. Grzyby suszone wcześniej moczę, gotuję i drobno kroję. Cebulę duszę powoli na oleju, aż zrobi się miękka i lekko słodka. Czosnek dorzucam na sam koniec, tylko żeby oddał zapach. Wszystko mieszam z mięsem, doprawiam solą i pieprzem. Ja zawsze dolewam do farszu wodę spod grzybków gotowanych, tak lubię. Jeżeli z jakiegoś powodu farsz wydaje się zbyt suchy to dolewam odrobinę wody z gotowania ryżu. Ma być miękko, nie twardo. Duszenie czy piekarnik? Zawijam gołąbki wkładając trochę farszu do liścia. Nie muszą być idealne. Część duszę w garnku, bo tak się robiło od zawsze. Część układam w naczyniu żaroodpornym i wstawiam do piekarnika. Oczywiście podlewam je słoną wodą, można rosołem czy bulionem warzywnym. A ważne jeszcze na spód i na górę naczynia daję niewykorzystaną kapustę. I mówię wprost: te z piekarnika są dla mnie najlepsze. Lekko się rumienią, trzymają formę i pachną tak, że człowiek zagląda do nich bez powodu. Na spokojnie gołąbki lubią czas myślę, że około 2 godziny. Następnego dnia są jeszcze lepsze. Smaki się układają, wszystko ma sens.

I teraz pytanie na koniec, bo serio mnie to ciekawi: czy Ty też masz takie dania, które najbardziej kochasz w tej chwili, gdy jeszcze się pieką i cały dom już nimi pachnie?

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *