Propolis. Mały cud z ula.

file 00000000e17c720aad53ff4b3bd56684

Są takie rzeczy, które robi się nie dlatego, że są modne, tylko dlatego, że działają od zawsze. U mnie jedną z nich jest propolis. Bez fanfar, bez obietnic „wyleczę wszystko”, bez złotych etykiet. Po prostu robię go sama i sięgam po niego, kiedy czuję, że organizm zaczyna szeptać: hej, zwolnij, coś tu się kroi.
I nie, nie jestem pszczołą ani zielarką z gór. Jestem zwykłą Ewą, która lubi wiedzieć, co wkłada do słoika.
Czym właściwie jest ten propolis
Propolis to kit pszczeli. Pszczoły robią go z żywic drzew, wosku i swoich enzymów. Brzmi mało romantycznie, ale efekt jest konkretny: w ulu działa jak naturalny antyseptyk i uszczelniacz. Chroni przed bakteriami, wirusami i pleśnią. Ule muszą być sterylne, bo tam toczy się życie całej kolonii.
Ludzie podpatrzyli pszczoły dawno temu i zaczęli używać propolisu na swoje sposoby. Z tego, co sprawdziłam w rzetelnych źródłach, wiadomo jedno na pewno:
propolis ma potwierdzone działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i wspierające odporność. Nie jest lekiem na wszystko i nie zastąpi lekarza, ale jako wsparcie organizmu przy przeziębieniu sprawdza się od pokoleń. Tyle faktów. Reszta to zdrowy rozsądek. Dlaczego robię go sama, bo wtedy wiem:
skąd jest propolis, ile go daję, czym go zalewam.
Poza tym jest w tym coś bardzo uspokajającego., lubię czarować mikstury. Słoik, cisza, codzienne potrząśnięcie. Jakby świat na chwilę mówił: zwolnij, nie wszystko musi być na już.
Jak robię swoją nalewkę z propolisu


Potrzebujesz:
– 50 g naturalnego propolisu( kitu pszczelego)
– 250 ml alkoholu 70%
– słoik
Jeśli masz tylko spirytus 96% to rozcieńcz:
– 180 ml spirytusu 96%
– 70 ml przegotowanej, ostudzonej wody gazę albo filtr do kawy

Jak to robię:
Propolis rozdrabniam na drobne kawałki.
Wsypuję do słoika i zalewam alkoholem tak, żeby był całkowicie przykryty.
Zakręcam i odstawiam w ciemne miejsce na 2–3 tygodnie.
Codziennie potrząsam słoikiem to mój mały rytuał.
Po tym czasie przecedzam przez gazę i przechowuję w ciemnej butelce.
I tyle. Żadnej filozofii.


Jak go biorę przy przeziębieniu
Kiedy zaczyna drapać w gardle albo czuję, że „coś mnie bierze”, robię najprościej na świecie: kilka- kilkanaście kropel nalewki mieszam z łyżeczką miodu. Miód łagodzi smak i sam w sobie jest dobry dla gardła. Trzymam chwilę w ustach, nie łykam od razu.

Ważna sprawa, serio jeśli ktoś ma alergię na produkty pszczele – to nie jest zabawa. Zawsze zaczynamy od minimalnej ilości i obserwujemy reakcję. Natura jest mądra, ale bywa też konkretna.
I teraz to pytanie
Skoro od setek lat ludzie korzystają z takich prostych rzeczy jak propolis, miód, zioła…
to dlaczego dziś tak często nie ufamy temu, co sprawdzone, tylko szukamy cudów w kolorowych pudełkach?
Nie twierdzę, że propolis rozwiąże wszystkie problemy świata.
Twierdzę tylko, że warto czasem wrócić do rzeczy prostych, robionych własnymi rękami i z głową.
U mnie to jest właśnie taki mały, codzienny zachwyt.
Cichy. Lepki. Pszczeli. 🐝

Ewa

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *