Majeranek – tradycyjne zioło kuchni polskiej i domowej apteczki
Majeranek to nie jest „jakaś tam przyprawa”, tylko cichy bohater kuchni i domowej apteczki, który od wieków robi robotę bez rozgłosu. Majeranek, ten, który zna brzuch, serce i domowy spokój.
Majeranek zawsze był u mnie w kuchni. Nie na pokaz, nie w modnym słoiczku, tylko w dłoni, między palcami, lekko roztarty, zanim trafił do garnka. Pachniał domem prawdziwym żurkiem w sobotni poranek, barszczem czerwonym do uszek lub krokietów i potrawami, po których człowiek nie czuł ciężaru, tylko ulgę.
Dziś mówi się o superfoods, a majeranek stoi cicho na półce. A przecież dawniej nikt nie gotował ciężkich potraw bez niego. I nie bez powodu. Majeranek ma smak ciepły, ziołowy, lekko słodkawy. Ale jego prawdziwa siła nie kończy się na aromacie. Dodaje się go do: żurku i barszczu czerwonego czystego, potraw z kapusty grochu, fasoli, soczewicy, dań mięsnych, zwłaszcza tłustszych pasztetów i pieczeni. Bo majeranek wspiera trawienie, zmniejsza wzdęcia i pomaga organizmowi poradzić sobie z cięższym jedzeniem. Dawniej nikt tego nie nazywał „działaniem leczniczym”. Po prostu wiedziano, że po takim obiedzie brzuch ma być spokojny.
Majeranek jako zioło lecznicze.
To, co dziś potwierdzają badania, dawniej było oczywistością: działa rozkurczowo i łagodzi bóle brzucha wspiera pracę żołądka i jelit ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe pomaga przy przeziębieniach i infekcjach górnych dróg oddechowych działa lekko uspokajająco. Napary z majeranku pito przy niestrawności, kolkach, kaszlu. Olejek stosowano do nacierań i inhalacji. A maść majerankowa do dziś bywa ratunkiem na zatkany nos u dzieci.
Napar z majeranku: nie trzeba nic kombinować 2 czubate łyżeczki suszonego majeranku plus 2 szklanki wrzątku zalać, przykryć, odstawić na 10–15 minut. Pić ciepły, małymi łykami. Najlepiej wtedy, gdy ciało domaga się spokoju.
Trochę magii i dawnych wierzeń: I tu robi się ciekawie. Podobno dawni Słowianie nosili przy sobie gałązkę majeranku jako ochronę przed złym spojrzeniem i urokami. Wierzono, że oczyszcza nie tylko ciało, ale i przestrzeń wokół człowieka. W starożytnej Grecji był symbolem szczęścia i spokoju duszy. Ja wiem, że potrafi przywrócić równowagę szczególnie po jedzeniu. A to już bardzo dużo.
W dawnych zielnikach majeranek uważano za ziele ciepła i ukojenia. Dodawany do potraw nie tylko „dla smaku”, ale po to, by brzuch był spokojny, a serce lżejsze. Wieszano go w kuchniach, suszono przy piecu, a szczyptę rozcierano w dłoniach przed wrzuceniem do garnka, żeby „oddał to, co najlepsze”. Wierzono, że chroni dom przed chorobą i ciężką energią, a jedzenie doprawione majerankiem łatwiej się przyjmuje i lepiej służy.
Dla mnie to przyprawa, którą często używam z szacunkiem do tego, co proste i sprawdzone. I to jest właśnie ten prawdziwy superfoods.
I powiedz sama… czy nie jest tak, że czasem najwięcej mocy mają właśnie te rośliny, które stoją cicho na kuchennej półce, a nie te, o których wszyscy krzyczą?

